Nie bój się Pingwina…

Celem każdego przedsiębiorstwa jest zwiększanie przychodów z działalności gospodarczej i co za tym idzie – zysków. Nie inaczej jest w przypadku Google Inc., właściciela najbardziej popularnej wyszukiwarki internetowej, z której na co dzień korzystają miliony ludzi na całym świecie. 

Nic więc dziwnego, że wyszukiwarka jest niezwykłym medium reklamowym, a każda firma chce być jak najlepiej widoczna na tym największym „billboardzie” świata. Nie jest przecież tajemnicą, że dobra reklama to podstawa każdego, udanego biznesu.

Można wybrać dwie drogi, aby być widocznym w sieci. Pierwsza z nich to płatne reklamy, które proponuje swoim użytkownikom Google, a wówczas tuż obok wyników wyszukiwania pojawiać będzie się link do naszej witryny.

Drugi sposobem jest zatrudnienie pozycjonera, który za pomocą znanych w branży metod umieści link w pierwszej piątce lub dziesiątce wyników wyszukiwania. Google zdecydowanie stara się nakłonić firmy do tego pierwszego sposobu, bo ten generuje im przychody i zyski.

Co jakiś czas wypowiada więc kolejną wojnę pozycjonerom, tak aby coraz więcej firm wybierało „właściwą drogę” ku swojej rozpoznawalności w sieci. I w tym celu 24 kwietnia 2012 roku narodził się…

…algorytm Pingwin

W mechanizmach oceny stron internetowych, które bezpośrednio wpływają na wyniki wyszukiwania i pozycję danej strony na liście wyników, Pingwin 1 wprowadził niższą ocenę linków prowadzących do danej strony. Właściciele stron i webmasterzy przestali być informowani przez Google o przyczynach spadku pozycji ich stron w wynikach.

Algorytm miał na celu identyfikowanie sztucznie umieszczanych linków kierujących użytkowników do danej strony i poprzez obniżanie wyniku w wyszukiwarce, zaczęto nakładać kary na strony korzystające z nienaturalnych linków odsyłających.

Na celowniku znalazły się linki kupowane przez webmasterów, reklamy tekstowe nie posiadające atrybutu „nofollow”, linki zamieszczane na forach internetowych, w widetach, farmy linków czy te z nienaturalnym anchorem, na przykład „lampy warszawa”.

Wszystkie one zostały określone jako „złe linki”, sztucznie stworzone przez pozycjonerów. Zaczęto „nagradzać” linki wartościowe, pochodzące z dobrych stron tematycznych lub branżowych, stworzone w sposób naturalny.

Kolejna aktualizacja Pingwin 1.1 sprawiła, że z wyników wyszukiwania zniknęły strony „doorway”, czyli strony przejściowe, których wartość merytoryczna była niska i tworzona tylko pod kątem wybranych fraz kluczowych.

Pingwin 1.2 pojawił się w październiku 2012 roku, ale wprowadzenie go zbiegło się w czasie z pojawieniem się aktualizacji innego algorytmu Panda, który przysłonił zmiany pingwina. Nowa wersja Pingwin 2.0, którą wprowadzono w maju 2013 nie spełniła oczekiwań Google, ponieważ nie objęła swoim działaniem wszystkich stron, które powinna. W związku z tym po kilku miesiącach ukazała się wersja 2.1. Niezwykle skutecznie zmieniła ona pozycję nawet 25-30% domen.

W październiku 2014 roku doczekaliśmy się kolejnego Pingwina 3.0. W tej nowej formie algorytm zadziałał znacznie boleśniej. Obniżył pozycję stron korzystających z przekierowania 301, które zawierały nienaturalne linki, a poprawił wyniki domen korzystających z naturalnych linków, domen które nie korzystały z linków umieszczanych na kiepskich blogach i forach.

Nagrodził strony, do których ruch trafiał z mediów społecznościowych oraz ze stron publikujących wartościowe i oryginalne, niepowielane treści. Na przełomie listopada i grudnia 2014 ukazały się jeszcze cztery kolejne wersje Pingwina, a teraz wszyscy z niepewnością czekają na kolejną wersję, która ma ukazać się jeszcze przed końcem 2015 roku, a będzie to….

…Pingwin 4.0

Czego spodziewać się po tej nowej wersji algorytmu? Najbardziej istotną jego zmianą ma być działanie w czasie rzeczywistym. Pingwin na bieżąco, w danym momencie będzie dokonywał oceny profilu linków. Skutkiem tego stanie się znacznie szybsza zmiana pozycji domen w wynikach wyszukiwania, a w przypadku wykrycia – w ocenie Pingwina – niewłaściwych linków, na stronę zostanie nałożona kara i „utrata” widoczności w wyszukiwarce.

Oczywiście pozytywnie ocenione domeny zostaną nagrodzone poprawą swojej pozycji. Ma to też dobre aspekty, ponieważ w momencie dokonania poprawek na stronie, usunięcia nielubianych, niewłaściwych linków, poprawy umieszczania fraz kluczowych, domena będzie znowu pięła się w górę.

Jak przygotować się na nowy algorytm Pingwin 4.0? No cóż, trzeba dokładnie przyjrzeć się linkom prowadzącym do naszej domeny. Jeśli są one umieszczone w dobrych, wartościowych miejscach tematycznych, nie ma powodów do obaw. Należy dokładnie zastanowić się nad słowami, frazami kluczowymi, nad kotwicami.

Wszystkie nienaturalnie brzmiące warto zmienić lub usunąć. Trzeba zrezygnować raz na zawsze z upychania „na maxa” słów kluczowych na stronie i zorganizować domenę tak, aby jak najbardziej była atrakcyjna dla oglądających.

Z pewnością należy zadbać też o to, żeby witryna była obecna i dobrze widoczna w mediach społecznościowych, co zdecydowanie polepszy jej ocenę. A jeśli korzystamy z for internetowych i portali branżowych, niech to będą te wartościowe i merytoryczne, mogące poszczycić się dużą liczbą użytkowników.

Wydaje się więc, że przy odrobinie wysiłku nadal będziemy miło postrzegać arktyczne pingwiny, które nie będą nam się kojarzyć z internetowymi dramatami. Czasy kiepskich treści, kupowania i sztucznego generowania linków mijają bezpowrotnie.