Nie do końca przyjazny Pingwin od Google’a

Nowy Pingwin jest chyba najbardziej wyczekiwaną aktualizacją, na którą równie niecierpliwie czekają właściciele stron internetowych, jak i osoby odpowiedzialne za ich pozycjonowanie. Najnowsza wersja algorytmu była anonsowana kilka razy, miała się pojawić pod koniec 2015 roku, potem świat internetu obiegła informacja, że w styczniu Google zainicjował nową aktualizację, choć formalnie to nie był Pingwin. Według obserwatorów jednak wdrożenie poprawki w styczniu 2016 jest kolejnym etapem przed ostateczną aktualizacją Pingwina.

Nowy Pingwin – czy jest się czego obawiać?

Ostatnia aktualizacja Pingwina, oznaczona jako Pingwin 3.4, została wdrożona 6 grudnia 2014 i była 10. w kolejności aktualizacją skryptu, który pierwotnie miał za zadanie ograniczenie spamu w internecie. W kolejnych aktualizacjach dochodziło do obniżenia pozycji w wyszukiwarkach tych stron, do których prowadziły linki o niskiej jakości.

Pingwin regularnie sprawdzał jakość treści, umieszczonych na stronach internetowych, doprowadzając do karania właścicieli tych stron, na których odkryte zostały treści zduplikowane czy potraktowane przez silnik Pingwina za spam. Najnowsza wersja Pingwina ma się różnić od wszystkich wersji dotychczasowych przede wszystkim czasem działania.

Silnik Google’a miałby dokonywać oceny treści w czasie rzeczywistym, co w praktyce będzie znacznie utrudniało działania pozycjonujące oraz dokonywanie analizy pod kątem rozpoznawania treści przez przeglądarkę.

Z drugiej strony ci sami pozycjonerzy oczekują, że najnowsza aktualizacja, mimo że będzie nieustannie analizować treści na stronach internetowych, nie będzie odwracać trendów w wyszukiwarkach w takim stopniu, jak robiły to poprzednie wersje.

Trudno jest obecnie oszacować, na jaki odsetek stron nowy algorytm będzie miał wpływ. Pierwsza aktualizacja Pingwina (Pingwin 1.0) dotyczyła około 3% stron pojawiających się w wynikach wyszukiwarek, przy czym porównywalny odsetek dotyczył wyników w najpopularniejszych językach wyszukiwania (angielski, niemiecki, chiński czy arabski).

W języku polskim już pierwsza aktualizacja miała wpływ na 5% stron internetowych, udostępniających treści po polsku. Google nadal nie udostępnił danych, pozwalających na oszacowanie liczby stron, które spadły w wynikach wyszukiwania po aktualizacjach Pingwina w wersji 3.0 i kolejnych. Dla porównania Pingwin 2.1 miał dotyczyć zaledwie 1% stron internetowych, tymczasem w Polsce objął – w zależności od szacunków – od 25 do 30% stron.

Kilka zasad, które uchronią stronę przed kolejnymi Pingwinami.

Kolejne aktualizacje Pingwina sprawdzają dosyć podobne rzeczy, dlatego warto zadbać o jakość linków oraz obecność witryny w mediach społecznościowych, co ma wpływ na miejsce strony w wyszukiwarce.

Google od jakiegoś czasu premiuje strony, które mają swoje wersje mobilne, a jednocześnie bezceremonialnie obniża pozycje stron, dostępnych jedynie jako strony tradycyjne. Optymalizacja treści pod kątem użytkowników oraz oszczędność w liczbie słów kluczowych na stronie także mają wpływ na wyniki w wyszukiwarkach i będą się bardzo liczyć, jeśli aktualizacja Pingwina będzie je weryfikować przez całą dobę.

Pingwin wersja 4 – dużo tajemnic, mało konkretów.

Dlaczego wdrożenie kolejnej, rewolucyjnej aktualizacji Pingwina jest okrywane tak wielką tajemnicą? Już przy wdrożeniu Pingwina 3.0 nie było Matta Cuttsa, który odpowiednio wcześniej informował o kolejnych działaniach Google’a. Według specjalistów Google zechce wdrożyć najnowszego Pingwina, kiedy będzie to dla niego korzystne finansowo.

Poprzednie aktualizacje, zarówno Pingwina, jak i Pandy, miały bezpośredni wpływ na kurs akcji Google’a, zatem być może i tym razem nowa aktualizacja będzie miała na celu zwiększenie finansowej wartości firmy.